Moda uwielbia zaskakiwać, ale najbardziej inspirujące trendy kształtują się z czasem. To, co początkowo intryguje, często staje się świadomym wyborem i na stałe wchodzi do garderoby. Tak właśnie wygląda współczesna historia butów Tabi. Ten niesztampowy fason coraz częściej pojawia się nie tylko na ulicach modowych stolic i w edytorialach, ale przede wszystkim w codziennych stylizacjach. Choć pierwsze spojrzenie przyciąga charakterystyczny nosek, za tą formą stoi znacznie więcej niż tylko estetyczny detal.

Obuwie w stylu Tabi rozpoznasz od razu — po charakterystycznym rozdzieleniu dużego palca od reszty stopy. Ten element konstrukcyjny nadaje butom unikalny kształt i zupełnie inną dynamikę.
Dziś słowo „tabi” nie odnosi się już do jednego modelu, lecz do świadomego podejścia do projektowania. Choć jeszcze w latach dziewięćdziesiątych dominowały bardziej wyraziste, masywne formy, współczesne interpretacje są znacznie lżejsze i bardziej dopracowane.
Rozcięty nosek pozostaje charakterystycznym detalem – ale nie dominuje formy. Podkreśla ją.
Zaglądając do nowoczesnych butików, można odnieść wrażenie, że to współczesny pomysł projektantów. Tymczasem historia tej estetyki sięga XV-wiecznej Japonii.
Słowem „tabi” określano skarpety z oddzielonym miejscem na duży palec, które pozwalały wygodnie nosić tradycyjne sandały. Było to rozwiązanie praktyczne, wspierające równowagę i naturalny ruch stopy.
Z czasem forma ta ewoluowała – pojawiły się jika-tabi, czyli modele z gumową podeszwą, wykorzystywane przez pracowników i sportowców. Funkcja zawsze była tu równie ważna jak forma.

Przełom nastąpił pod koniec lat 80., kiedy Martin Margiela przeniósł tę ideę do europejskiej mody. Tabi przestały być ciekawostką – stały się świadomym wyborem estetycznym.
Z czasem fason ten wyszedł poza środowisko artystyczne i zaczął funkcjonować w modzie codziennej. Dziś jest symbolem podejścia, w którym liczy się forma, proporcja i jakość – a nie logo.

Współczesna moda nie szuka już kontrowersji – szuka jakości i znaczenia.
Dlatego Tabi wracają w nowej odsłonie: lżejszej, bardziej proporcjonalnej i dopracowanej. Podział palców nie jest już eksperymentem, lecz elementem dobrze zaprojektowanego buta.
To forma, która nie dominuje stylizacji, ale świadomie ją buduje.

Najciekawsze interpretacje trendów nie polegają na kopiowaniu, ale na ich zrozumieniu.
W HEGO’S Milano sięgamy po inspiracje w sposób świadomy – wybierając z nich to, co rzeczywiście ma wartość. W przypadku Tabi najważniejsza była dla nas funkcja: naturalność ruchu, komfort i sposób, w jaki but pracuje ze stopą.
Dlatego przeniosłyśmy tę ideę na naszą dopracowaną linię balerin ICON.
Efektem są modele, które łączą włoską estetykę z nowoczesnym podejściem do konstrukcji – lekkie, proporcjonalne i dopracowane w detalu.
To propozycja dla kobiet, które nie potrzebują mocnych deklaracji, żeby wyglądać nowocześnie.
„W sezonie wiosna-lato 2026 Tabi w balerinowej odsłonie wyraźnie łagodnieją. Z formy, którą jeszcze niedawno traktowano jak modowy manifest, wchodzą do codziennej garderoby jako subtelny, ale wyrazisty detal. To już nie obuwie, które ma szokować – fason ten pięknie buduje lekkość sylwetki i idealnie wpisuje się w estetykę nowoczesnego minimalizmu.
To, co jako stylistka cenię w nich najbardziej, to spokój tej formy. Miękka skóra, zgrabna linia i odejście od dawnej masywności – te cechy odnajdujemy w najnowszym, ikonicznym modelu balerin marki HEGO'S Milano – sprawiają, że fason z podzielonym noskiem stają się nowym must-have szafy kapsułowej. Wybieramy je już nie po to, by przyciągać uwagę, ale by podkreślić prostą stylizację jednym, dopracowanym akcentem.” Marta Pożarlik, strateg wizerunku, stylistka

Ten charakterystyczny fason świetnie wpisuje się w paryski szyk i estetykę kopenhaskich „it girls”, gdzie klasyka łączy się z luzem.
Najlepiej działa w prostych stylizacjach – z jeansami, koszulą, marynarką czy sukienką midi.
Kluczem jest balans. Tabi nie potrzebują konkurencji – wystarczy dobrze zaprojektowana baza.